Dzięki determinacji polskich blogerów w tym głównie blogera @Manek (Marian), S.Amielin przyznał w końcu, że trajektoria lotu Tu-154m mogła się znacznie różnić od wersji przedstawionej przez komisję MAK w wstępnym raporcie i głoszonej przez samego S.Amielina i polską prasę.

Komisja MAK głosiła, że rządowy samolot Tu-154m leciał z zmniejszającym się odhyleniem, (które według komisji MAK wynosiło ok.40 metrów na południe od osi pasa startowego). Według komisji MAK i polskiej prasy to odhylenie się zmniejszało i pozwoliłoby Tu-154m „wejść” w oś pasa startowego przed jego progiem.

Według komisji MAK uderzenie w brzozę (850 metrów od progu pasa) diamentralnie zmieniło trajektorie lotu Tu-154m.  Według komisji MAK uderzenie w brzozę spowodowało, że samolot zaczął gwałtownie skęcać w lewo i rozbił się 150 m na poludnie od osi pasa w odległości 300-600 metrów od jego progu.

Sugestie te, pokazuje doskonale artykuł z 16 kwietnia 2010 roku w którym polska prasa opierając się na analizie S.Amielina i komunikatach komisji MAK tak przedstawia ostatni odcinek lotu:

http://wiadomosci.wp.pl/kat,119674,title,Prezydencki-samolot-lecial-dobrym-kursem-zobacz-grafike,wid,12180155,wiadomosc.html?ticaid=1b444

(...)Samolot zahaczył o drzewo kilometr przed pasem startowym tamtejszego lotniska - poinformowała Międzynarodowa Komisja Lotnicza (MAK), badająca przyczyny katastrofy.

- Ustalono, że miejsce pierwszego zetknięcia maszyny z drzewami znajduje się w odległości 1050 metrów od początku pasa startowego, 40-45 metrów na lewo od jego osi - podała MAK.

Według komisji, którą cytuje agencja RIA-Nowosti, po 200 metrach samolot lewym skrzydłem uderzył w kolejne drzewo, po czym ostro skręcił w lewo i odwrócił się.(...)

Tą wersję pokazuję powyższe zdjęcie S.Amielina z kwietnia 2010 roku.

Zdjęcia nr. 47 i 48

http://picasaweb.google.com/Amlmtr/MWzNeJ#5460505351912437762

http://picasaweb.google.com/Amlmtr/MWzNeJ#5460739341125857778

Komisja MAK utrzymuje taką wersję do tej pory i pewnie wersja ta jest zawarta w głównym raporcie, pomimo tego, że w dniu katastrofy polscy reporterzy nagrali wypowiedz pracowników stacji NDB, którzy mówili, że samolot przeleciał nad stacją i uszkodził jedną z anten.


Mówią pracownicy obsługujący stację NDB 1,1km:

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88721,7790068,Katastrofa_pod_Smolenskiem__Sledztwo_trwa.html

Proszę zwrócic uwagę na fragment od 43 sekundy- światła….

Oraz na wypowiedz reportera pomiędzy 08-20 sekundą.

„…załoga tego budynku (stacji NDB) jest bardzo zszokowana bo samolot przeleciał nad budynkiem i ściął jedną z anten…. ”

Informacja o uszkodzeniu anetny/masztu bliższej NDB została dzień-dwa po katastrofie zręcznie wyciszona tak, że nikt do niej nie wracał gdyż wprowadzało to bardzo duże nieścisłości co do analiz S.Amielina i komsji MAK. (według wielu S.Amielin jest „tubą prasową” komisji MAK, gdyż jego analizy pokrywają się z ustaleniami komisji MAK.

Jednak determinacja polskich blogerów (wielkie ukłony dla blogera @Manek (Marian) spowodowała, że ostatio S.Amielin w sposób diametralny zmienił swoją wersję, przyznając, że Tu-154m mógł lecieć z zupełnie inną trajektorią lotu niż ustaliła komisja MAK. Różnica ta jest ogromna i w sposób znaczny wpływa na podstawowe ustalenie komisji MAK dla tego odcinka lotu Tu-154m.